WTF? Chaos i szaleństwo w relacjach międzynarodowych

Last Updated: 2026-02-13By Tags: , , , , ,

Pierwszy miesiąc 2026 roku przyniósł serię wydarzeń, które jeszcze niedawno mogły wydawać się scenariuszem z political fiction. Od spektakularnej operacji porwania prezydenta Wenezueli, przez groźby aneksji Grenlandii i wojny wewnątrz NATO, po azjatycki zwrot Europy i ostry konflikt dyplomatyczny Ambasady USA z rządem Polski – działania Stanów Zjednoczonych i ich konsekwencje ponownie znalazły się w centrum globalnej debaty o granicach władzy, prawie międzynarodowym, i przyszłości Zachodu. Jednocześnie Europa pokazała w sposób jasny, że polityczny kurs kontynentu nie musi podążać za amerykańską dynamiką, czego symbolem stały się zwycięstwa wyborcze centrolewicy i nowe, wielkie umowy Unii Europejskiej z krajami Globalnego Południa.

Napięcia okołogrenlandzkie

Podbudowany sukcesem operacji porwania Nicolasa Maduro, Prezydent Stanów zjednoczonych zaczął grozić aneksją Grenlandii, co według części europejskich stolic mogłoby zachwiać architekturą bezpieczeństwa NATO, a nawet rozpadem Sojuszu. Polska ostatecznie, mimo niejednoznacznego postępowania, wsparła stanowisko Danii i europejskich partnerów, deklarując obronę zasady nienaruszalności granic w Arktyce. Trump argumentował wcześniej, że „USA potrzebują Grenlandii”, o czym mówił również w Davos, gdzie został skonfrontowany z liderami Zachodu, twardo stojącymi za wartościami zachodnimi i zwyczajami prawa międzynarodowego, skodyfikowanymi w Konwencji Wiedeńskiej ( a które USA absolutnie ignoruje). Jeśli doszłoby do przejęcia terytorium zachodniego sojusznika przez USA, mogłoby to, jak ostrzegano w Warszawie, podważyć fundamenty bezpieczeństwa Europy. Jak się jednak okazuje, napięcia okołogrenlandzkie służyły tylko politycznym potrzebom Trumpa, a dziś temat wygasł.

USA głodzi Kubę

Po pojmaniu Maduro Waszyngton przejął kontrolę nad eksportem wenezuelskiej ropy, odcinając Kubę od kluczowych dostaw paliwa, które utrzymywały gospodarkę tego małego i ubogiego w zasoby państwa. Efekty są dramatyczne: nasilające się blackouty, niedobory żywności i podstawowych towarów, i przeciążony system ochrony zdrowia. Nawet linie lotnicze ogłosiły, że w związku z brakiem dostępnego paliwa wstrzymują loty do Hawany. Eksperci ostrzegają, że przy utrzymaniu kryzysu paliwowego wyspa może stanąć w obliczu całkowitego załamania gospodarczego w ciągu kilku tygodni.
Administracja Trumpa równocześnie zaostrzyła sankcje i restrykcje wobec Hawany, określając Kubę jako zagrożenie ze względu na relacje z Chinami, Rosją i Iranem. Pojawiają się informacje, jakoby syn Raula Castro, Alejandro Castro Espin, miał prowadzić rozmowy z rządem USA, i dogadać się co do przekazania władzy i wolnych wyborów ( o tym, na ile byłyby wolne, a na ile kontrolowane przez mocarstwo lub rząd, zastanowimy się, gdy to się potwierdzi), co tylko podbudowuje napięcie na wyspie. Na ulicach Hawany Kubańczycy protestują przeciwko wznowionemu i nasilonemu embargu, obwiniając za kryzys gospodarczy amerykański imperializm. Jedno jest pewne – na Kubie z głodu mogą umrzeć ludzie, i będzie to wina sankcji i politycznych celów prezydenta USA.

Polska kontra kult Trumpa

Na początku lutego doszło do bezprecedensowego napięcia między Warszawą a Waszyngtonem. Ambasador USA ogłosił zerwanie kontaktów z marszałkiem Sejmu Włodzimierzem Czarzastym (???) po tym, jak ten odmówił poparcia dla kandydatury Trumpa do Pokojowej Nagrody Nobla. Czarzasty uznał, że Trump prowadzi destabilizującą i transakcyjną politykę zagraniczną, nieraz łamiąc zwyczaje i prawo międzynarodowe.
Dyplomata, Tom Rose, oskarżył go o „Oburzające i nieuzasadnione obelgi”, a spór został wykorzystany do walki politycznej wewnątrz Polski. Premier Donald Tusk podkreślił, że sojusze powinny opierać się na wzajemnym szacunku, a nie pouczaniu. Ambasador Rose, zamiast zachować się jak na dyplomatę przystało, obrażał polityków i zwykłych ludzi w internecie.
Po co to wszystko? Dlaczego? Nie mamy pojęcia, pewnie tak samo jak Ambasador Rose.

Zwycięstwa socjalistów

Podczas gdy polityka USA budzi ogromne kontrowersje, Europa kieruje się umiarkowanie lewicowym kursem. W Portugalii kandydat socjalistów, Antonio Jose Seguro, wygrał wybory prezydenckie, zdobywając ok 66-67 proc. Głosów i pokonując swojego skrajnie prawicowego rywala. Seguro został pierwszym socjalistycznym prezydentem od dwóch dekad i zapowiedział współpracę ponad podziałami oraz odrzucenie populistycznej retoryki. Jednocześnie po ataku Trumpa na Grenlandię znacznie wzrosło poparcie dla lewicowego rządu Danii, ale także innych formacji lewicowych i socjalistycznych w Unii Europejskiej. Wyborcy w krajach UE postawili na umiarkowanie, a centrolewica nadal potrafi mobilozwać, jak się okazuje, naprawdę spore grupy – masy, które sprzeciwiają się radykalnej prawicy.

Kult jednostki czy nowa doktryna?

Seria wydarzeń od operacji wojskowych, przez tworzenie instytucji alternatywnych dla ONZ, po dyplomatyczne awantury, podsyca debatę o stylu przywództwa prezydenta USA. Wielu, łącznie z nami, twierdzi, że Prezydent USA odszedł od demokratycznego porządku opartego na zwyczajach i prawie międzynarodowym, po czym przywrócił siłą porządek oparty na zasadzie stref wpływów, i kulcie siły mocarstw. Donald Trump coraz bardziej stawia na kult swojej osoby, zmuszając polityków i państwa do poparcia dla jego kandydatury do Nagrody Nobla, mianuje budynki państwowe swoim imieniem, zleca stawianie sobie pomników, tworzy nowe instytucje o zazwyczaj patetycznie brzmiących nazwach. Jednocześnie, mimo poważnych oskarżeń związanych z Aferą Epsteina, środowisko władzy w USA ma stałe grono zwolenników, którzy nie ustępują na krok jeśli chodzi o swoją wiarę w sprawczość i dobre intencje administracji Trumpa.
Jeśli pierwsze tygodnie roku uznamy za zapowiedź trendu w polityce międzynarodowej, z pewnością czeka nas niestabilność, chaos, i zdrady sojuszników, bez żadnego oglądania się na wartości, prawo międzynarodowe, konwenanse i relacje.

Europa między USA a Globalnym Południem

Równolegle do napięć transatlantyckich coraz wyraźniej widać strategiczne przeorientowanie Europy w stronę Azji, a przede wszystkim w stronę Indii, które jawią się jako demokratyczna alternatywa w tym regionie. Partnerstwo Europy Zachodniej wzmacnia się także pomiędzy nią a Chinami, które pragmatycznie podchodzą do przyjaźni i współpracy gospodarczej.
Unia Europejska i Indie zawarły przełomowe porozumienie handlowe po blisko dwóch dekadach negocjacji, tworząc strefę wolnego handlu obejmującą około dwa miliardy ludzi i niemal jedną czwartą globalnego PKB. Umowa ma usunąć bariery handlowe i otworzyć nowe możliwości eksportowe, a relacje gospodarcze, już dziś warte ok. 180 mld euro ocznie, mogą znacząco się wzmocnić.
Negocjacje odbywały się w cieniu napięć z USA, co wielu analityków interpretuje jako próbę dywersyfikacji partnerów i budowania bardziej autonomicznej Europy. Co więcej, oba bloki podpisały także porozumienie o współpracy w obszarach bezpieczeństwa – od walki z terroryzmem po cyberbezpieczeństwo i ochronę infrastruktury krytycznej, co jasno pokazuje, że nasza współpraca przestała być wyłącznie ekonomiczna.
Jednocześnie relacje Unii z Chinami pozostają złożone, bo mimo sporów politycznych i regulacyjnych Europa nadal utrzymuje intensywne kontakty handlowe i biznesowe, starając się balansować między konkurencją a współpracą. Co ważne, w Chinach był niedawno zarówno Prezydent Macron, jak i premier Kanady, Mark Carney, i obaj przywódcy rozmawiali z Chinami o strategicznej współpracy, o raz przełomowych zmianach w zakresie relacji liberalnego Zachodu z chińską strefą wpływów.
Wspomnijmy też, że Unia Europejska podjęła także współpracę z Wietnamem w tym samym czasie, co z Indiami, a kilka tygodni wcześniej podpisano długo opracowywaną i negocjowaną umowę UE-Mercosur, która znacząc o wzmacnia pozycję Europy w Ameryce Łacińskiej.
To wszystko ma dziś szalenie ważne znaczenie, bo Europa musi szukać nowych partnerów i sojuszników.

WTF?

No właśnie – wszyscy próbujemy odpowiedzieć na to pytanie.
Świat drastycznie się zmienia, sojusze ulegają korozji, państwa sypią się na naszych oczach, a ludzie umierają z głodu, odcięci od leków. Jednocześnie w kłębach dymu rysuje się powoli nowy kształt świata, i warto, by Polska była jak największą częścią tego rysunku.