Nowa strategia bezpieczeństwa USA. Antyeuropejski zwrot i moment prawdy dla Europy

Nowa strategia bezpieczeństwa USA. Antyeuropejski zwrot i moment prawdy dla Europy

 

 

Opublikowana na początku grudnia 2025 r. Narodowa Strategia Bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych nie jest jedynie kolejnym dokumentem programowym Białego Domu. To polityczna deklaracja nowej hierarchii światowej, która wyraźnie przesuwa ciężar globalnej polityki USA  z roli globalnego gwaranta ładu na względny izolacjonizm i realizację własnych interesów. Choć w warstwie językowej dokument nadal mówi nam o sojuszach i wspólnych wartościach, jego treść jasno wskazuje, że Europa przestaje być centrum amerykańskiego myślenia strategicznego, a jej bezpieczeństwo ma być w coraz większym stopniu jej własnym problemem.

USA redefiniują priorytety

Nowa strategia przesuwa ciężar polityki zagranicznej i obecności militarnej USA. Waszyngton w swojej Strategii jasno deklaruje, że zamierza w nadchodzących latach skupić się na systemowym starciu z Chinami, do 2027 roku zdobywając gotowość do obrony niepodległości Tajwanu i potencjalnego wielkiego starcia na Morzu Południowochińskim. W związku z silnym skupieniem mocarstwa na tym obszarze możliwych starć, Ameryka redefiniuje swoje priorytety w innych miejscach.

Stany Zjednoczone deklarują, że ich priorytetem jest bezpieczeństwo wewnętrzne i stabilność gospodarki, jednocześnie ostatnie działania Amerykanów jasno wskazują na to, że zachodnie mocarstwo łączy wojny gangów i obecność narkotyków na terenie kraju z działalnością Wenezueli i prezydenta Nicolasa Maduro. Nie ma wątpliwości, że USA będzie chciało albo przejąć kontrolę nad prochińską Wenezuelą, albo ja zdestabilizować na tyle, by ta nie stanowiła żadnego niebezpieczeństwa.

Przede wszystkim widać jednak drastyczną zmianę w ogólnym podejściu do polityki międzynarodowej administracji Trumpa wobec poprzednich prezydentów. Sama forma dokumentu szokuje – swoim stylem przypomina bardziej deklarację ideową, manifest MAGA, niż administracyjny dokument najważniejszego państwa Zachodu. Jest w niej wiele zapisów ujawniających skrajnie ideologiczne podejście Waszyngtonu do Unii Europejskiej, NATO, progresywizmu, czy zwalczania nierówności. Strategia opisuje to, co Donald J. Trump de facto już dawno wdrożył – politykę selektywnych, interesownych sojuszy, bilateralnych umów i unilateralnych decyzji celnych. Celem USA jest wprowadzenie chaosu, z którego Ameryka wyjdzie silniejsza.

Europa pojawia się w deklaracji głównie jako obszar, który musi wziąć większą odpowiedzialność za własną obronę, a nie jako strategiczny partner współkształtujący globalny ład. To wyraźne odejście od wcześniejszych ról USA jako gwaranta bezpieczeństwa europejskiego i lidera liberalnego Zachodu.

Antyeuropejski zwrot

Antyeuropejskość nowej strategii nie polega na otwartej wrogości wobec UE, ale na subtelnej retoryce i priorytetach, które podważają europejskie podstawy siły: krytyka polityk klimatycznych, migracyjnych i społecznych, a nawet retoryczne wsparcie dla narracji używanej przez partie skrajnej prawicy w Europie. Administracja Trumpa w dokumencie ostrzega przed rzekomym „cywilizacyjnym wymazaniem” Europy i zdaje się sugerować, że tradycyjne europejskie wartości i instytucje są słabe i podatne na upadek.

W ostatnich dniach pojawiły się medialne doniesienia o rzekomo niejawnych częściach Strategii Bezpieczeństwa Narodowego USA, które miałyby przewidywać aktywne działania wpływające na politykę wewnętrzną krajów europejskich. Według artykułów w zagranicznych i polskich mediach, niepublikowana wersja NSS miała zawierać zapisy sugerujące, że Waszyngton planuje wspierać polityczne siły w krajach takich jak Polska, Węgry, Austria czy Włochy w celu osłabienia integracji europejskiej i zbliżenia ich polityki do amerykańskiej orbity. USA mają też promować działania służące odciągnięciu tych państw od Unii Europejskiej lub osłabieniu spójności UE jako całości, a także utworzyć nowe formaty współpracy międzynarodowej, marginalizujących rolę Unii.

Takie doniesienia wywołały silne reakcje medialne i polityczne, ponieważ opisywały działania przekraczające standardowe ramy polityki sojuszniczej i sugerowałyby faktyczną ingerencję w suwerenność państw Europy.

Jednak Biały Dom oficjalnie zaprzeczył istnieniu jakiejkolwiek tajnej, wewnętrznej wersji strategii, nazywając tego typu informacje fake newsami. Rzeczniczka administracji stwierdziła, że istnieje tylko jedna, opublikowana i zatwierdzona strategia bezpieczeństwa, i że żadne alternatywne czy tajne wersje nie są autentyczne.

Spór sam w sobie jest symptomatyczny, bowiem wskazuje, jak napięte są relacje transatlantyckie i jak bardzo amerykańska polityka wpływa na percepcję polityczną w Europie, i to niezależnie od tego, czy ujawnione materiały są w pełni prawdziwe, czy nie.

Europa: potencjalne mocarstwo?

Unia Europejska dysponuje potencjałem, który predestynuje ją do roli regionalnego – a nawet globalnego – mocarstwa gospodarczego. UE to jeden z największych rynków świata, centrum technologiczne i finansowe, obszar o ogromnym kapitale ludzkim. P   Problemem nie są nasze wspólne zasoby, lecz brak dobrej, strategicznej autonomii i politycznej determinacji Komisji Europejskiej i państw europejskich.

Nowa strategia USA brutalnie obnaża europejską zależność. Bez własnych zdolności obronnych i politycznych europejski projekt pozostaje kruchy. Na tym właśnie zależy Waszyngtonowi – na skłóconych państwach członkowskich, impasie w instytucjach europejskich, i niemożliwości wprowadzenia dalszych regulacji, czy podpisania mniej korzystnych dla USA umów handlowych. Pora to powiedzieć wprost: Unia Europejska jest dla administracji Trumpa wrogiem, którego Ameryka będzie rozgrywać i zwalczać, grając na słabościach członków naszej wspólnoty.

Polska między USA a Europą

Dla Polski nowa strategia USA jest szczególnie istotna. Warszawa od lat budowała swoją pozycję jako lojalny sojusznik USA w Europie Środkowo-Wschodniej. Ten kurs przyniósł korzyści bezpieczeństwa, ale dziś jego ograniczenia stają się coraz bardziej widoczne. Polska nie może dopuścić do sytuacji, w której jej polityka zostaje instrumentalnie użyta przeciwko interesowi europejskiemu.

Polska potrzebuje dojrzałej, wielowektorowej polityki: pozostania partnerem USA, ale nie jego państwem klienckim. Musimy dążyć do aktywnego współtworzenia europejskiej polityki bezpieczeństwa, odbudowy zaufania i pozycji wewnątrz Unii oraz równoczesnego otwarcia na Globalne Południe, a więc Azję, Amerykę Łacińską i Afrykę, jako kluczowe obszary przyszłych relacji gospodarczych i politycznych. Trzeba spojrzeć na te regiony, jako potencjalnych partnerów gospodarczych Polski i Europy, a na Warszawę jako HUB, przez który towary z Globalnego Południa miałyby docierać do stolic starego świata.

Konkluzja: koniec złudzeń

Nowa strategia bezpieczeństwa USA to bardzo wyraźny sygnał, że stary porządek transatlantycki się zmienia, a wraz z nim role i oczekiwania wobec Europy. Nawet jeśli jej niejawne fragmenty są przedmiotem sporu, sama debata o ingerencji i politycznym wpływie pokazuje, jak kruche są dziś fundamenty partnerstwa transatlantyckiego.

Europa musi stać się podmiotem, nie przedmiotem cudzych strategii. Polska stoi dziś przed wyborem: albo będzie współtwórcą nowego europejskiego ładu bezpieczeństwa, albo pozostanie peryferyjnym wykonawcą decyzji podejmowanych gdzie indziej. Historia uczy, że brak decyzji jest również decyzją – i zwykle tą najdroższą.

 

Autor: Maciej Rajczak