Opole United przegrywa finał w Krakowie i zostaje wicemistrzem AZS Ligi Akademickiej. W tle interwencja ratowników medycznych

Last Updated: 2025-12-14By Tags: , , ,
W niedzielę, nowy klub na polskiej scenie hokeja, Opole United, rozegrał finał AZS Ligi Akademickiej, jako reprezentant Uniwersytetu Opolskiego. Ich przeciwnikami był AZS Oświęcim, małopolski klub, który ostatecznie wygrał mecz 4:2. Spotkanie było dwukrotnie przerywane, z powodu udzielania pomocy medycznej zawodnikom Opole United, poszkodowanym przez oświęcimian.

Opole United jest opolskim klubem hokejowym, powstałym w tym roku, w którym grają studenci Uniwersytetu Opolskiego, z Kanady i USA. Jak już donosiliśmy mają oni problem z możliwością rozgrywania meczów na lodowisku Toropol, ponieważ MOSIR uparł się, że nie może pozwolić wiceliderom Polski na grę na swoim lodowisku.

Spokojnie dwie pierwsze tercje i całkiem stabilna gra z obu stron

Mecz hokejowy jest podzielony na 3 dwudziestominutowe tercje, oddzielone piętnastominutowi przerwami. W trakcie wszystkich przerw, spowodowanych zdarzeniami w grze zegar jest zatrzymywany, co realnie wydłuża czas spotkania. W przypadku dzisiejszego meczu dwie pierwsze części gry przebiegały całkiem spokojnie. Do końca drugiej tercji Opole United przegrywało 2:1. Trzeba jednak zauważyć, że mimo gra obu drużyn była świetna to lekką przewagą wywyższali się opolanie, istniała więc realna szansa na wyrównanie wyniku.

Jedynym godnym odnotowania incydentem, odstającym od hokejowych norm, było starcie zawodników obu drużyn pod koniec drugiej tercji, w wyniku której zawodnik opolan musiał zostać zbadany przez medyka, jednak był on w stanie samemu opuścić boisko i wrócił do gry.

Brutalne ataki Oświęcimia w trzeciej tercji

Trzecia tercja rozpoczęła się jak poprzednie, mocne ataki i kontrataki obu drużyn. Jednym słowem prawdziwy hokej. Z tej gry zwycięsko wyszedł AZS Oświęcim, który strzelił bramkę na 3:1. Wtedy też zdarzył się wypadek, który całkowicie zatrzymał mecz.

Na 3 minuty przed końcem spotkania, w trakcie jednego z ataków opolan zawodnik oświęcimskiego AZS-u brutalnie wjechał w zawodnika United powalając go na ziemię i doprowadzając do obfitego krwawienia z okolic tyłu głowy. Co oczywiste gra została przerwana i rannemu Amerykaninowi została udzielona natychmiastowa pomoc. W tym czasie jednak ważne było zachowanie obu drużyn. Kiedy całe trybuny wstrzymały oddech, a drużyna rannego przyklęknęła pogrążając obiekt w ciszy, zawodnicy i trenerzy z Oświęcimia głośno analizowali wypadek, negując winę swojego kolegi i pospieszali ratowników, chcąc jak najszybciej wrócić do gry. Do częstych cytatów padających z ławki trenerskiej Oświęcimian wskazać trzeba „ryzyko zawodowe” (mówimy o obfitym krwawieniu z głowy, uniemożliwiającym choćby podniesienie się, a nie siniakach czy drobnych ranach, które w przypadku hokeja faktycznie są ryzykiem zawodowym), „Sam na niego wpadł” (tu trzeba zaznaczyć, że na nagraniach widać jak zawodnik AZS-u Oświęcim z numerem 11 perfidnie wjeżdża w reprezentanta Opole United, bez nawet woli hamowania) czy „to jest niepoważne” (to akurat sformułowanie zostało wypowiedziane przez pracowników obiektu, którzy zaczęli się martwić, że mecz przeciągnie się na tyle że nie zostanie otwarta na czas ślizgawka, dla mieszkańców Krakowa).

W czasie kiedy zawodnikowi z Opola była udzielana była pomoc medyczna, z powodu rany na potylicy, drużyna z Oświęcimia nie miała skrępowania w wyśmiewaniu całego zdarzenia i pospieszaniu ratowników do szybszego udzielania pomocy rannemu. Znamienne są też okoliczności, w jakich doszło do wypadku. Oświęcim prowadził dwoma punktami, mając zaledwie 3 minuty do końca, a mimo tego jeden z jego zawodników zdecydował się wjechać w rozpędzonego zawodnika United i przyszpilić go do bandy.

W tej chwili najważniejsze jest więc pytanie: co trzeb mieć w głowie, żeby wygrywając i mając zwycięstwo praktycznie w garści wjechać z premedytacją w zawodnika przeciwników?

To pytanie zostawiam już do swobodnej interpretacji.

Pomoc udzielana jednemu z zawodników United po brutalnym starciu z zawodnikiem AZS-u Oświęcim (fot. archiwum własne)

Kiedy, przy akompaniamencie szyderstw ze strony AZS-u Oświęcim, zawodnik Opole United został zniesiony z boiska i odeskortowany do ambulansu, który zawiózł go do szpitala, mecz został wznowiony. Zawodnik, który doprowadził do wypadku został ukarany 2 minutami kary, zachowanie ławki nie zostało w żaden sposób odnotowane. Natychmiastowo po wznowieniu opolanie strzelili widowiskową bramkę, dzięki której podnieśli wynik do 3:2. Wtedy popełnili oni błąd który kosztował ich utratę zwycięstwa.

W hokeju drużyna składa się z 5 zawodników i bramkarza. United zastąpiło bramkarza szóstym zawodnikiem w polu, przez co Oświęcim strzelił, na minutę przed końcem, bramkę, która przypieczętowała wynik. Zaraz po tym trafieniu rozpoczął się kolejny festiwal wyzwisk i prowokacji ze strony oświęcimian, któremu niestety ulegli opolanie, co skończyło się karami dla zawodników obu drużyn. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 4:2 dla AZS-U Oświęcim, jednak jakim kosztem osiągniętym.

Wice mistrzostwo i niepewna przyszłość

Oznacza to, że Opole United zostało drugą drużyną spośród wszystkich drużyn akademickich Polski. Jednak nie zmienia to faktu, że MOSIR nie jest w stanie znaleźć im czasu na rozgrywanie meczów ligowych na lodowisku Toropol, wciąż zasłaniając się coraz to nowszymi wymówkami. Ten fakt może nieść poważne zagrożenie, wyniesienia się tak dobrej dru

żyny z Opola. W międzyczasie, kiedy MOSIR nie może wydzielić 12 dni w roku na rozegranie meczów, jest on w stanie wynająć całe lodowisko na 3 godziny (taki czas bez problemu starczyłby na rozegranie całego meczu hokejowego), lokalnej organizacji społecznej, która robiła na tymże lodowisku wydarzenie, które zebrało blisko 40 osób. Czy jeśli więc jedna organizacja jest w stanie wynająć lodowisko, druga nie może? W szczególności, że obie organizacje płacą za wynajęcie boiska. Tutaj drużyna hokejowa nie jest w żaden sposób traktowana lepiej.

 

Autor: Marcin Opioła